Secret Service nie zrozumiał czym jest crowdfunding

Idea Ahead, wydawca „Secret Service”, od crowdfundingu chciał tylko pieniędzy. Nie tylko nie współpracował ze społecznością, ale ją zignorował. Co by się stało gdyby było inaczej?

Crowdfunding wszedł już w Polsce do mainstreamu. Praktycznie każde duże medium wspominało o jakimś projekcie, który został sfinansowany na polskim czy zagranicznym portalu. Niestety, czasem gubi się piękną ideę, która mu przyświeca. Tak było tym razem.

Crowdfunding to tylko pieniądze?

Wyróżniam dwa dominujące podejścia w crowdfundingu.

Pierwsze ogranicza się do traktowania go jako okazji do zebrania z rynku informacji na temat wielkości popytu, opinii na temat produktu, rozpromowania produktu czy nawet weryfikacji założeń dla inwestora. Taka jest większość projektów technologicznych i artystycznych.

Drugie — rozszerzone jest o wizję wprowadzenia jakościowej zmiany, w sensie tworzenia idei użytecznych społecznie i nowych mechanizmów społecznościowych. Chodzi nie tylko o realizację celu, ale także o sposób w jaki to zrobimy. To właśnie przy takim, rozszerzonym podejściu wspierający czuje się współtwórcą.

W crowdfundingu chodzi o coś więcej niż pieniądze.
I co ciekawe, jeśli występują czasem konflikty, w tym drugim podejściu zasięg ich jest ograniczony, a ogniska wygasają stosunkowo szybko. Dzieje się tak dlatego, że relacje budowane w wariancie rozszerzonym, pozwalają, z jednej strony głębiej zrozumieć koncepcje inwestora, z drugiej zaś nie tylko docenić zdolnych i kreatywnych udziałowców poprzez włączenie ich do projektu, ale też zbudować zaufanie pomiędzy organizatorem i inwestorami społecznościowymi.
Nawet jeśli projekt się zmienia, (co oznacza, że nie dostają tego co im pierwotnie obiecano) ludzie rozumieją o wiele więcej, dlatego łatwiej zgadzają się na zmiany, tym bardziej, że mogą je współtworzyć.

Umarł król, niech żyje król

„Secret Service” jest już legendą. Czasopismo o grach komputerowych, wydawane w latach 90-tych przez wielu nadal wspominane jest jako najlepszy magazyn tamtych lat.

Ku radości fanów 15 lipca 2014 r. rozpoczęła się kampania na PolakPotrafi.pl, której celem była reaktywacja. Oczekiwane 93 000 zł udało się zebrać w 20 godzin dzięki wpłatom ponad 1000 osób, a akcja z sumą 284 100 zł zakończyła się rekordem w historii polskiego crowdfundingu nie tylko pod względem kwoty, ale także liczby wspierających: 3688 osób.
Secret Service logo
Używano oryginalnej identyfikacji wizualnej, a twórca kampanii był wspierany przez osoby, które tworzyły „Secret Service”, w tym współzałożyciela co dodawało mu wiarygodności i pozwalało traktować jako kontynuację legendy.

30 września 2014 r. ukazał się pierwszy numer po przerwie, a kolejny – wydany 2 grudnia – okazał się… ostatnim. Twórca projektu poinformował, że nie dysponuje już prawami używania nazwy „Secret Service”, a w jego miejsce będzie wydawany „PIXEL” – nowy magazyn o grach. Osoby które miały otrzymać jeszcze 4 numery dostaną jeden dodatkowy numer gratis.

Teoria spiskowa…

Przez internet przewinęła się fala negatywnych komentarzy osób, które jasno komunikowały że wspierały „Secret Service” markę, legendę, wspomnienie, a nie „PIXEL”.

Gdy okazało się, że domena pixel-magazine.com została kupiona 2 miesiące temu dominująca stała się teoria o przekręcie planowanym od początku, który miał wyglądać tak:

  1. Grupa ludzi chciała wydać nowe czasopismo o grach PIXEL.
  2. Porozumieli się z Waldemarem Nowakiem w sprawie licencji do marki „Secret Service” na jakiś czas
  3. (Niektórzy dodają, że Waldemar Nowak od początku wiedział jaki jest prawdziwy cel i w zamian otrzymał swoją część pieniędzy.)

  4. Zbiórka okazała się sukcesem, czas licencji się skończył, więc ogłoszono, że umarł Secret Service, niech żyje PIXEL.
  5. Niestety, sprawa zyskała większy rozgłos niż się spodziewali, więc nie udało się sprawy doprowadzić do szczęśliwego końca.
przerobione logo Secret Service

przerobione logo Secret Service

… nie tym razem

Śledzenie wypowiedzi z prywatnych profili i grup na Facebooku osób zaangażowanych w sprawę pozwala przypuszczać, że sprawa jest dużo prostsza:

  1. Grupa ludzi chciała wydać nowe czasopismo o grach.
  2. Poprosili Waldemara Nowaka, żeby napisał „coś do nowego pisma o grach”, a dzięki spotkaniu Nowak zaproponował reaktywację „Secret Service”.
  3. Porozumieli się z Waldemarem Nowakiem w sprawie bezterminowej licencji do marki.
  4. Zapisy umowy nie sprawdziły się i już przed pierwszym numerem pojawił się konflikt.
  5. Sytuacja zrobiła się napięta i obie strony uznały, że potrzeba doprecyzować dokument
  6. Z niewiadomych przyczyn zamiast aneksu umowa została wypowiedziana przez wydawcę (jeszcze przed wydaniem pierwszego numeru!). Od razu miała zostać podpisana druga. Tak się jednak nie stało.
  7. Przez 3 miesiące (tylko wynosił okres wypowiedzenia umowy) próbowano bezskutecznie dojść do porozumienia

Taki mamy stan wiedzy na 15.12, którego jednak nie można się dowiedzieć z oficjalnych komunikatów, a jedynie z wpisów dokonywanych przez Waldemara Nowaka (współwłaściciela firmy, która ma prawa do marki), Roberta Łapińskiego (wydawcy) i Piotra Mańkowski (redaktora naczelnego).

Umowa jest na złe, a nie dobre czasy

Wygląda na to, że panowie się nie dogadali. Wydawca niestety popełnił kilka biznesowych błędów, a można nawet powiedzieć że zachował się naiwnie. Jednak nie będę się zajmował oceną prawno-biznesową (na koniec polecę dwa artykuły), a przedstawię co można było zrobić.
Założenia:

  1. Celem nie był skok na kasę/oszukanie czytelników.
  2. Strony faktycznie nie mogły się porozumieć. Umowa została rozwiązana, więc nie było szans na kolejne numery SS wydawane przez Idea Ahead.
  3. Nie zajmuję się sytuacją sprzed 1.12, czyli brakiem relacji z czytelnikami, kasowaniem negatywnych opinii, niedotrzymywaniem obietnic z kampanii, problemami z realizacją nagród.

Inaczej mówiąc: Zostaję wynajęty 1 grudnia celem zarządzania kryzysem do którego doprowadził dotychczasowy rozwój sytuacji.

Reguła 5P w sytuacjach kryzysowych

Skorzystam ze schematu promowanego przez Monikę Czaplicką, która w sytuacjach kryzysowych mówi o korzystaniu z 5P (Przeproś, Przygotuj się, Przeciwdziałaj, Popraw się, Powetuj).
Całkiem dobrze opisuje to mechanizm, który warto zastosować.

Niestety, wydawca nie zrobił żadnej z tych rzeczy.

Przeproś

Czy Idea Ahead przeprosiło? Nie.

W pierwszym komunikacie poza informacjami o zmianach napisali tylko “Jest nam bardzo przykro, że zmuszeni jesteśmy do zmiany logo.”

„Przykro mi” jest przejawem naszej empatii i zrozumienia dla emocji. Być może chcieli wykazać empatię dla czytelników, ale tak napisane zdanie można równie dobrze interpretować tak, że to wydawca został skrzywdzony. Wyrażenie to nie ma nic wspólnego ze słowem „przepraszam”, Przepraszam jest przyznaniem się do winy.

Zacząłbym od rozmowy podczas której przedstawiłbym redakcji co tak naprawdę stało się dla czytelników, a później dopracowania jasnego komunikatu, który przeprasza czytelników za zaprzepaszczenie szansy na reaktywację kultowego magazynu.

Przygotuj się

Kasowanie komentarzy, niewielka liczba odpowiedzi, nieprzygotowanie schematów odpowiedzi na najczęściej występujące błędy pokazuje, że zabrakło wiedzy co robić.
Czego nie zrobili wydawcy, a wydaje się prostym pomysłem? Napisać do Polak Potrafi. Na pewno byłoby więcej czasu i lepsza atmosfera do wymyślenia najlepszego rozwiązania.

Przeciwdziałaj

Czy twórcy mogą przeciwdziałać kolejnym takim błędom? Nie…
Niestety zapewniali, że wszystko jest dograne.
Dla fanów Secret Service to drugi raz, gdy tracą swoje pismo.
Bardzo trudna sytuacja.

Popraw się i Powetuj

Czy można było coś zrobić, żeby się poprawić i powetować stratę? Na pewno można było spróbować.

  1. Koniec z pseudomarketingowym bełkotem. Stuprocentowa szczerość.
  2. Ujawniamy budżet. Uwiarygodnijmy się pokazując, że pieniądze zostały wydane merytorycznie.
  3. Bądźmy gotowi zwrócić całą nienależną kwotę od razu. Jeśli możemy sobie na to pozwolić i jest większa niż nienależna to niewydaną kwotę.
  4. Wyślijmy maila do wszystkich wspierających dzień wcześniej przed opublikowaniem komunikatu. Udowodnijmy, że są ważni.
  5. Do maila dołączmy wideo, na którym jest cała redakcja. Szczerze ujawniamy wszystkie fakty i opowiadamy, że chcieliśmy założyć magazyn zanim jeszcze było wiadomo, że będzie mógł się nazywać Secret Service.
  6. Powiedzmy, że jesteśmy gotowi współtworzyć nowy magazyn ze społecznością jeśli tylko będą chcieli nas czytać.
  7. Nie cenzurujemy i nie usuwamy żadnych komentarzy, nie usuwamy fanpage’a.
  8. Jeśli pierwszy dzień rozmów ze społecznością rokuje dobrze rozważmy przełożenie oficjalnego komunikatu na później, żeby mieć czas na wypracowanie najlepszego rozwiązania.

6P = Partycypacja. Decydujmy razem

Choć szansa na to, żeby dalej wydawać Secret Service byłaby niewielka (może ktoś wpadłby na pomysł grupowych negocjacji/mediacji także z Waldemarem Nowakiem? może ODKUPIENIA od niego praw?) to relatywnie łatwo można by uniknąć zarzutów o przekręt, zminimalizować opinie negatywne i ograniczyć osoby, które żądałyby zwrotu pieniędzy.

Niestety, swoim zachowaniem, wydawca doprowadził do sytuacji, w której większość tych rozwiązań jest już niemożliwych do zrealizowania.
A naprawdę w 2050 r. mogło być tak jak na tym filmie promocyjnym:

Społeczność w przypadku tego magazynu mogła być ogromną mocą. Pokazała to już w lipcu 2002 roku. Czytelnicy „Secret Service” założyli „Elektroniczny magazyn SS-NG”, którego ukazało się 35 numerów. Był wydawany ponad trzy lata!

Stworzenie portalu, gdzie treści tworzyłaby społeczność to powinna być oczywistość. Ogłoszenie konkursu na alternatywną okładkę czy najlepiej oceniany tekst/recenzję, który zostałby wydrukowany w następnym numerze to tylko dwa z kilkunastu rozwiązań, które mogłyby się świetnie sprawdzić.

Ograniczenie się do jednostronnej komunikacji było nie tyle strzałem w stopę, ale — jak się okazało —w głowę.

Polak Potrafi?

Wydaje się, że początek działań Polak Potrafi był dobry. Szybką reakcją było nagranie trochę amatorskiego oświadczenia wideo co mogło jeszcze zadziałać na plus, bo pokazało ich jako zwykłych ludzi.

Później była rozmowa z osobami komentującymi i nacisk na Idea Ahead na zwrot pieniędzy osobom, które zapłaciły za coś czego już nie dostaną – 4 kolejnych magazynów (to powinno być oczywiste od początku, bo zgodnie z regulaminem Polak Potrafi twórca jest zobowiązany do świadczenia zwrotnego).

Mam wątpliwości czy zostało to przeprowadzone najlepiej. Regulamin Polak Potrafi chroni przed odpowiedzialnością i platformę i projektodawcę, ale czy nie można byłoby zrobić więcej żeby teraz zaufanie wspierających do crowdfundingu i platformy było większe?

Co się działo trochę wcześniej? W trakcie kampanii na komentarze odpowiadał nie tylko Secret Service, ale także pracownicy Polak Potrafi. Po jej zakończeniu wspierający zostali sami. Można było nie tylko naciskać na to, żeby projektodawca odpowiadał na zarzuty, ale także sugerować mu jakie działania może podjąć, które zwiększą wartość projektu dla wspierających.

Co tak właściwie było celem kampanii? Wersja drukowana? Wskrzeszenie magazynu? Czy naprawdę można mówić o udanym projekcie, gdy wspierający dostali kubki, koszulki i dwa magazyny, które tak naprawdę są dla wielu osób bezwartościowe w kontekście upadku magazynu?
Za co, tak naprawdę, ludzie płacili? Czy przypadkiem nie za reaktywację legendy, markę i jakościowy magazyn. Dostali co najwyżej to ostatnie.

Propozycje zmian:

  1. odpowiadać na komentarze na swoim portalu także po zakończeniu kampanii
  2. stworzyć newsletter przekazujący wiedzę o crowdfundingu i informujący o ryzyku dla nowych użytkowników
  3. wprowadzić coś na kształt Komisji Rewizyjnej (?), której celem byłaby kontrola całego procesu.

Do rozważenia jest kto miałby wchodzić w jej skład (wspierający?) i jakie miałaby uprawnienia. Wydaje się konieczne zwiększenie odpowiedzialności projektodawcy wobec wspierających.

Oby nie skończyło się tylko na ubezpieczeniu projektów (ostatnio testowo wprowadziło to Indiegogo) i wypłacaniu finansowania transzowo.

Po kolejnej odpowiedzi od Polak Potrafi (która miała ukazać się 15.12, ale została przełożona dzień później) odniosę się do tego co zaproponują. Może wyjdą z propozycją społecznych konsultacji zmian regulaminu? To na pewno byłoby w duchu crowdfundingu i crowdsourcingu do czego się odwołują w swojej stopce.

Podobał Ci się ten artykuł?

Cieszę się, że doczytałeś aż dotąd. Co sądzisz o moich propozycjach? Może wspierałeś projekt „Secret Service”? Nawet jeśli nie to czy potrafisz sobie wyobrazić jakbyś się czuł gdyby wydawca zachował się z szacunkiem i pełnym otwarciem na sugestię społeczności? Proszę, napisz w komentarzu co o tym myślisz. 🙂

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na temat crowdfundingu, wspierania startupów, tworzenia stron www i autentycznej komunikacji na Facebooku podaj swój email z prawej strony. Później będziesz mógł wybrać, z których kategorii chcesz dostawać wpisy.

Jeśli chociaż trochę spodobało Ci się to, co tutaj napisałem kliknij Lubię to i Udostępnij ten wpis znajomym.
Z góry dziękuję. 🙂

PS. Tak jak obiecałem wyżej polecam dwa teksty na temat prawa i crowdfundingu opublikowane przez stowarzyszenie MicroLex:
1. „Secret Service” i pierwszy test polskiego crowdfundingu
2. Odpowiedzialność karna twórcy projektu crowdfundingowego

PS2. Tak jak obiecałem pojawił się mój kolejny tekst komentujący oświadczenie Polak Potrafi Czytaj

Komentarze

13 Comments pod "Secret Service nie zrozumiał czym jest crowdfunding"

Notify of
avatar
Sort by:   newest | oldest | most voted
Paweł Sroczyński

właśnie o takie materiały chodzi na tej grupie. Dzięki Seba!

Sebastian Żołnowski

Weronika..dziękuję za to, że podzieliłaś się swoją opinią. Tym bardziej mi miło, że jest dla mnie pozytywna. 🙂

Weronika Kami Amelia

🙂 Przyłączam się — Dowód przez Zaprzeczenie + Studium Przypadku — Aktualne + Potrzebne, a na webinarze nie starczyło czasu/miejsca

wpDiscuz